Jeszcze trochę ponad dwa tygodnie temu nie pomyślałabym, że życie może być pełne tylu problemów i spraw, za które będę odpowiedzialna. Wszyscy w kółko powtarzali, że 16 urodziny, to taki magiczny czas, kiedy człowiek zaczyna wyrastać z bycia niesfornym dzieciakiem i wchodzi w dorosły świat, żeby osiągając pełnoletniość być przygotowanym na jego surowość.
Nie uwierzyłam.
"Wiek to tylko cyferki" - powtarzałam w kółko sobie i innym. Przecież mając 13, 14, a potem 15 lat też miałam mnóstwo problemów, spraw do rozwiązania i rzeczy na głowie. Wydawało się, że nic więcej dojść nie może. Czułam się dojrzała i bez tej magicznej liczby "16", w końcu jestem licealistką!
Ale, jak to mówią - pozory mylą.
Kiedy wczoraj zderzyłam się z murem, który totalnie poprzestawiał mi w głowie, musiałam usiąść żeby nie upaść. W ciąg tych 18 dni po moich urodzinach zmieniło się prawie wszystko, a ja chodząc z głową w chmurach kompletnie tego nie zauważyłam.
Przede wszystkim to różnych spraw nabrałam dystansu właściwego raczej dorosłym, z czego niezmiernie się cieszę, bo życie stało się chociaż troszeczkę prostsze.
Zaczynam myśleć (tak, myśleć!) zanim coś powiem i częściej gryzę się w język, zachowując pewne rzeczy dla siebie. Swoją drogą, to naprawdę niesamowita umiejętność i dużo potrafi człowiekowi uświadomić. Mówię oczywiście o hamowaniu języka, chociaż myślenie też bywa przydatne. :)
Relacje, które buduję z drugim człowiekiem są coraz częściej równe i nie opierają się tylko na braniu, ale też dawaniu. Nie mówię, że tak nie było wcześniej, ale teraz na pewno jest to jeszcze bardziej dobitne i naturalne.
Odpowiedzialność, odpowiedzialność i jeszcze raz odpowiedzialność. Jestem w Oazie, więc mam znajomych w naprawdę różnym wieku, a także prowadzę grupki gimnazjalistom, którzy przygotowują się do Bierzmowania. Zawsze uważałam się za roztrzepanego dzieciaka, ale teraz zauważyłam, że już nie do końca nim jestem. Kiedy młodsze roczniki przychodzą ze mną porozmawiać, bo widzą we mnie kogoś, kto może im pomóc, w kim mają oparcie, zaczynam rozumieć, że teraz mam wpływ na życie innych i nieraz to, jak ono się potoczy, zależy od tego, co powiem.
To naprawdę uczy ogromnej pokory i zachowania realizmu, którego zawsze trochę mi brakowało.
No i rzecz powszechnie wiadoma - mając szesnaście lat mogę już pracować. Za tym idzie też większa świadomość finansowa i roztropność przy ich wydawaniu, przynajmniej w moim przypadku. Dla tych, co mnie znają - tak, ZACZĘŁAM OSZCZĘDZAĆ.
Swoją drogą nigdy nie sądziłam, że załatwienie pracy na ferie może wiązać się z wysiłkiem godnym 12 pac Herkulesa!
Dzisiaj przydługo i pewnie trochę nudnawo, ale jestem pewna, że jakoś to zniesiecie. Osobiście wychodzę z założenia na memie poniżej i nie próbuję zmienić tego, że dla przeciętnego dorosłego nadal jestem dziecinna, przecież tak jest! :)
Ona siebie też nie :P

Świetny post :)
OdpowiedzUsuńZapraszam - lakierowerewolucje.blogspot.com
Nie sądzę, że Cię pocieszę - ale będzie tylko gorzej :) Ciesz się czasem spędzonym w liceum, bo jest jednym z tych najbardziej beztroskich :)
OdpowiedzUsuńCieszę się chwilami niepełnoletności, póki mogę, bo podejrzewam, że później będzie masakra :D
UsuńJak byłam mała, to myślałam, że w wieku szesnastu lat będę już taka dorosła, będę chodzić w butach na obcasach i na randki.
OdpowiedzUsuńOch, w jakim rozkosznym błędzie byłam ;)
Mam wrażenie, że to taki wiek, kiedy już nie jest się i nie wypada być dzieciakiem, a z drugiej strony nje jest się jeszcze dorosłym :)
Usuń"Przynudzasz", a mi się post bardzo podoba. Ja sama nie mogę się doczekać mojej 15 - magicznego czasu, gdy mama pozwoliła mi jeździć do innych miast. W końcu przestanę przegapiać wszystkie te wspaniałe zloty <3
OdpowiedzUsuńravens-words.blogspot.com
Ps. Patrzę na twoją kolumnę z obserwatorami, a tam pustki! Najwyższy czas to zmienić ^^
Dzięki wielkie <3
UsuńCieszę się, że przypadł Ci do gustu ^^